PZPN! PZPN! …..! …..! PZPN!
Szanowny Panie Premierze, Szanowany Panie Ministrze Sportu, jak już będziecie Panowie pewni, że UEFA nie odbierze nam organizacji EURO 2012 wprowadźcie do PZPN zarząd komisaryczny i zakończcie bezpowrotnie PRL-owskie rządy w tej instytucji. Kiedy UEFA wykluczała angielskie kluby na 5 lat z rozgrywek z europejskich pucharów po tragedii na Heysel, wielu wieściło rychły upadek angielskiej piłki klubowej. Od powrotu anglików na europejski stadiony minęło 18 lat, angielska piłka klubowa jest od wielu już lat najlepsza na świecie. Najwspanialsze mecze, najlepsi piłkarze, największe pieniądze, bezpieczne stadiony całe rodziny na meczach, to coś o czym marzę od dziecka o czym marzą setki tysięcy Polaków aby było udziałem polskiej piłki nożnej. Nie bójmy się Szanowni Panowie dyskwalifikacji nałożonej przez UEFA. Rozumiem, że EURO 2012 to wyższa konieczność społeczno – ekonomiczna, ale kiedy już będzie nam dana bezpowrotnie (bez możliwości odebrania), nie miejcie najmniejszych skrupułów - PZPN trzeba rozpędzić dla dobra przyszłości polskiej piłki nożnej.
Trzeba rozwiązać PZPN i rozwiązać struktury okręgowe (OZPN-y) i spróbować zorganizować rozgrywki piłkarskie od nowa. Nie będzie to oczywiście zadanie łatwe, tak jak nie było zadaniem łatwym w 1985 roku przeprowadzenie przez FA (Angielską Federację Piłkarską) rewolucji związanej z wyplenieniem chuligaństwa i bandytyzmu z angielskiej piłki nożnej. Anglikom się udało, m.in. dlatego, że zostali wykluczenie przez UEFA z europejskich pucharów. Nam tez się uda kiedy zostaniemy wykluczeni przez UEFA. Polacy bardzo lubią być pod ścianą, UEFA pod tą ścianą nas postawi. Vivat UEFA! Vivat PZPN!
P.S. Nowy zarząd PZPN pracuje ciężko, spotkał się już sześć razy. Sześć spotkań w Warszawie, głównie członków spoza Warszawy. Panowie brawo za heroiczny wysiłek!
Zabić Leo! Następny poproszę…
Dużym i dość szalonym uproszczeniem będzie twierdzić, że tylko od rzadszej częstotliwości zmiany trenerów prowadzących kadrę narodową zależą jej sukcesy (tylko od 1980 r. reprezentacja Brazylii miała ich 15, choć ja jak i Niemiecka Federacja Piłkarska, przedkładamy jakość nad ilość) coś jednak i w tak postawionej tezie być na rzeczy musi.
Czas Leo Beenhakkera w PZPN zaczyna powoli mijać bezpowrotnie. Na nic zdadzą się życzliwi i fałszywi zaklinacze rzeczywistości - Lato, Piechniczek, Engel etc., którzy kurtuazyjnie twierdzą, że myślą o dalszej współpracy z Panem Leo. Statystyka w PZPN jest nieubłagana, tylko Pan Kazimierz i Antoni Piechniczek trenowali kadrę dłużej niż 4 lata.
W Polsce mamy taki zwyczaj, że boimy się konsekwentnie ufać wybranemu raz profesjonaliście. Mamy tez inny zwyczaj, może jeszcze gorszy, że nie lubimy wybierać profesjonalistów. Beenhakker, jest bez wątpienia profesjonalistą ale stracił właśnie zaufanie PZPN (tak naprawdę nigdy go nie miał), przyszedł po prostu w PZPN czas aby go zabić. Zabić tak jak każdego reformatora potrafi zabić PZPN a wcześniej jak potrafił zabijać reformatorów PRL. Bo PZPN proszę Państwa to kontynuacja „najlepszych” zwyczajów PRL-owskich. Beenhakker był potrzebny PZPN-owi po przegranych MŚ w Niemczech aby ten mógł dalej trwać w swojej skostniałej postkomunistycznej strukturze. Był potrzebny i Listkiewiczowi aby i ten dalej mógł trwać na stanowisku prezesa związku. PZPN trwa. Listkiewicz ma miękkie lądowanie. Teraz zabiją Beenhakkra i wybiorą kolejnego reformatora, teraz zapewne kogoś z pośród siebie, bo sobie ufają, choć krótko, najbardziej a i reformować potrafią jak nikt inny, zatem następny poproszę. Tnij PZPN wstydu oszczędź.
Futbolowy biznes czyli „Piłkarska PRL”
Piłka nożna to sport wspaniały. W wielu krajach, piłka nożna to również sport mistyczny (Brazylia, Hiszpania, Anglia, Włochy etc). Jednak wszędzie na świecie piłka nożna to wielki biznes. Potężna machina działająca wedle podstawowych zasad popytu i podaży. Biznes generujący horrendalne zyski jego uczestnikom. Nie w Polsce (no może poza samym PZPN-em).
Dlaczego futbolowy biznes nie przynosi zatem owych horrendalnnych zysków uczestnikom piłki nożnej w rodzimym wydaniu? Odpowiedź jest banalna, polska piłka jest zarządzana przez biznesowych amatorów – abnegatów. PZPN i lokalne OZPN-y to struktury przypominające swoim działaniem struktury partyjne działające w latach najlepszej prosperity PRL-u. Wówczas też nikt nie martwił się o zasadny rządzące podażą a popytem. Dlaczego zatem spadkobiercy tamtych doświadczeń mieli by zmieniać swoje przyzwyczajenia…
Nie sposób w tych kliku słowach oddać istoty całego problemu z jakim boryka się polska piłka nożna. Beenhakkera przywoływani działacze utopili by najchętniej w łyżce wody – mówi rzeczy oczywiste nazywając je po imieniu. Musi boleć. Prof. Filipiak, panowie Drzymała, Walter czy Cupiał, inwestując w polska piłkę nożną własne pieniądze, byli - są - postrzegani jak szaleńcy, Don Kichoci, którzy porwali się na wiatraki mając za lance jedynie zapałki. Janusz Wójcik przedstawiający siebie i swoje pomysły, jeszcze będąc posłem, jako lekarstwo na korupcje w polskiej piłce jest niczym Łukaszenko przekonywujący nas o demokracji na Białorusi. Lato, nowy prezes PZPN, z każdym kolejnym swoim wystąpieniem sprawia, że zaczynam tęsknić za „mistycznym” Listkiewiczem. Kiedy więc polska piłka nożna będzie wielkim biznesem? Kiedy skończy się „Piłkarska PRL”
| « poprzedni | styczeń 2012 | następny » |
| Pn | Wt | Śr | CZ | Pt | So | Ni |
| 1 | ||||||
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 |
2010-02-27
2009-12-02
2009-06-03
2009-04-07



